solden-48

Sölden – zimowy i letni raj w Austrii. Dlaczego warto?

Alpy to wspaniałe miejsce do odpoczynku latem i zimą. Każdy może tam znaleźć coś dla siebie. My pokochaliśmy alpejskie widoki w lecie, a wśród 3-tysięczników i tuż u schyłku granicy austriacko-włoskiej odnaleźliśmy prawdziwy raj, jakim jest Sölden.

Sölden to austriackie miasteczko, które zlokalizowane jest w niezwykłych okolicznościach przyrody: południowy Tyrol, ok. 50 km od Innsbrucka, 15 km od górskiej granicy z Włochami, wśród 3-tysięczników i dwóch lodowców. W zimie to jeden z najpopularniejszych kurortów w Austrii, a w lecie gdy turystów jest mniej, mimo swojego specyficznego zgiełku, idealne miejsce, by jednocześnie być w centrum wśród ludzi i umieć zapomnieć o cywilizacji.

Latem Sölden nas zachwyciło przynajmniej z kilku powodów – sprawdź jakich!

Niesamowite widoki na 3-tysięczniki

Miasteczko Sölden z każdej strony otaczają Alpy, przy dobrej widoczności można również zobaczyć włoskie Dolomity. Widok jest tak wspaniały, ponieważ góry przybierają naprawdę monumentalne wielkości, większość z nich osiąga więcej niż 3 tys. m n.p.m. Szczyty są na wyciągnięcie ręki!

Co ważne, w całym regionie Ötztal, do którego należy Sölden można skorzystać z tzw. Sommer Card, która daje możliwości skorzystania z wielu atrakcji turystycznych za darmo m.in. wyjazdy kolejkami na szczyty (zwykle trzeba do szczytu nieco podejść), wejścia do parków, na basen czy zniżka do Aqua Dome. Koszt wydania karty to ok. 100 euro na 10 dni, to jednak bardzo się opłaca – cena regularna wszystkich atrakcji, z których skorzystaliśmy to 800 euro 🙂

James Bond i Elements 007

Miasteczko zasłynęło dzięki Jamesowi Bondowi – jedna z najnowszych części filmów o znanym agencie pt. „Spectre” była kręcona właśnie w Sölden. Akcja była kręcona na szczycie Gaislachkogel (3 056 m n.p.m.), gdzie po zakończeniu zdjęć, powstała instalacja kinowa Elements007. To bardzo nowoczesne miejsce, coś na wzór muzeum, jednak w bardzo nietypowej formie – sceny z filmów Jamesa Bonda można przeżyć na własnej skórze. Naprawdę godne polecenia z całego serca, zwłaszcza dla fanów filmów.

Obok Elements007 znajduje się elegancka i prestiżowa restauracja IceQ. To propozycja dla bardzo wytrawnych i wymagających gości. Mając na uwadze, że restauracje w Sölden nie powaliły nas na kolana – pod względem kuchni niestety to miasteczko było zdecydowanie włoskie, warto zainwestować w wykwitną kolację w stylu Jamesa Bonda.

Na szczycie Gaislachkogel można też podziwiać niesamowite widoki – z każdej strony otaczają nas monumentalne góry! Co ciekawe, to miejsca dostępne wyłącznie latem, mimo że „Spectre” był kręcony w zimowej scenerii.

Raj dla rowerzystów

To, że Sölden stanowi mekkę narciarzy wiedzą chyba wszyscy. Latem jednak miejscowe stoki i kolejki stają się rajem dla rowerzystów. Trasy górskie są specjalnie dopasowane dla zjeżdżających rowerzystów. Również w kolejkach na szczyt znajdą się specjalne stojaki na rowery. Atrakcji rowerowych może spróbować każdy – w miasteczku znajdziecie mnóstwo wypożyczalni rowerów każdego typu m.in. szosowych, do zjazdów, elektrycznych czy MTB. Nie brakuje też miłośników rowerowych wspinaczek – fantastyczne drogi asfaltowe i kultura jazdy w Austrii kolarzom szosowym pozwala na zdobywanie szczytów i przekraczanie swoich granic.

My tym razem nasze szosy zostawiliśmy w domu (wyjechać na 3-tysięcznik to jednak nie dla początkujących 🙂 ) i po raz pierwszy wynajęliśmy rowery elektryczne! 🙂 Dzięki temu zakosztowaliśmy zarówno wspinaczki (ze wspomaganiem to się dało!), jazdy terenowej i zjazdów. Trasy górskie i drogowe są przygotowane bardzo dobrze – zrobiliśmy tego dnia 100 km.

Dla nas to była rozrywka na jeden dzień, bo mieliśmy ambitne plany zwiedzania okolicy. Nie dziwiło nas jednak, że wielu rowerzystów (tak jak w zimie narciarze) każdy dzień spędzali na rowerach, zjeżdżając górskie stoki.

Wspaniałe górskie trasy

Nie będzie tajemnicą, że Sölden to także idealna destynacja dla miłośników gór i piechurów. Z samego miasteczka sięgnie się kilkadziesiąt szlaków pieszych o różnych stopniach trudności. Większość z nich to jednak kilkugodzinne wędrówki do wysoko położonych chat z przepyszną kuchnią tyrolską.

Baza wypadowa

Mogłoby się wydawać, że Sölden leży na krańcu świata – dojazd z głównej drogi Innsbruck – Imst to prawie godzina. My wybraliśmy to miasteczko jako bazę wypadową, z nastawieniem, że w ciągu 14 dni sporo kilometrów pokonamy samochodem. Większość atrakcji i miejsce mieliśmy jednak na wyciągnięcie ręki lub z dojazdem do 1h. Nasze cele to oprócz wszystkich atrakcji Sölden i najważniejszych szczytów wokół to: Vent, Timmelsjoch, Obergurgl, Kuhtai, Aqua Dome, Innsbruck, a także dalsze: Stuiban Gletscher, Passo dello Stelvio i Livigno, a także 1-dniowy wypad do Szwajcarii. Zrobiliśmy łącznie na miejscu około 3,5 tys. km samochodem.

Sölden jako bazę wypadową oceniamy jednak bardzo dobrze – żadne inne miasteczko pod względem urokliwości, widoków i dojazdu nie było tak wyjątkowe i spełniało wszystkich naszych potrzeb.

Kurort na wysokim poziomie

Dla jednych wada, dla innych zaleta – my pokochaliśmy Sölden również dlatego, że jest to kurort i wiele się tam dzieje. Wszystko zorganizowane jest pod turystów, a baza noclegowa jest naprawdę na wysokim poziomie.

Inna sprawa to ceny 🙂 Naprawdę jest tam drogo – w restauracjach, również w sklepach. Dlatego też po podręczne zakupy czy po paliwo udawaliśmy do Imsta, który nie jest już typowo turystycznym miastem.

Top Mountain

Jednym z powodów, dla których latem tłumy przybywały do Sölden było muzeum Motocrossowe Top Mountain Crosspoint. Niestety w styczniu 2021 roku w wyniku pożaru budynek oraz eksponaty doszczętnie spłonęły. Obecnie trwa odbudowa muzeum i liczymy, że jeszcze uda nam się tam przejechać. Na szczęście zachowała się restaruacja – swoją drogą serwująca przepyszne jedzenie.

To miejsce odwiedzaliśmy kilkukrotnie – zwłaszcza jeśli wieczorem chcieliśmy obserwować gwiazdy z dala od zgiełku miasteczka.

Leave A Comment