koronawirus_podroze_16

Koronawirus a podróże, czyli jak wróciliśmy z Meksyku w czasie lockdown?

Koronawirus a podróże – cóż połączenie jest nieco wybuchowe, dlatego chyba każdy, kto na ten rok miał ciekawe, szalone plany podróżnicze, musiał je zmienić. Nam udało się właściwie przed falą COVID-19 w Europie po raz drugi odwiedzić Meksyk. Jednak jeśli przypomnicie sobie, co działo się w połowie marca 2020 roku, zrozumiecie, że powrót z wakacji był niezapomniany!

Wakacje w Meksyku a koronawirus

Wakacje w Meksyku planowaliśmy kilka miesięcy wcześniej – wtedy, kiedy nikt nie wiedział, czym jest COVID-19. Była to nasza druga podróż, więc już doświadczeni zaplanowaliśmy wszystko na ostatni guzik.

Nasza podróż odbywała się w pierwszej połowie marca 2020 r. Wylatywaliśmy z Katowic do Eindhoven, a kolejnego dnia z Amsterdamu do Cancun. Właściwie, kiedy koronawirus dotarł do Włoch dla nas liczyło się, by sprawnie i w zdrowiu dotrzeć do Holandii i planowanym czarterowym lotem do Meksyku. I tu trzeba przyznać – wszystko poszło gładko! Co więcej, udało nam się spędzić wspaniałe i aktywne 2 tygodnie w Riwiera Maya – właściwie nie odczuliśmy panującej na świecie pandemii!

Koronawirus a podróże: co słychać w Polsce?

Kiedy w Polsce rząd wprowadzał lockdown i podjął decyzję o zamknięciu granic oraz odwołaniu lotów, my zwiedzaliśmy chyba najpiękniejsze miejsce na Ziemi – wyspę Contoy. Po powrocie do hotelu i połączeniu z internetem rajskie marzenie zamieniło się w szok – mieliśmy mnóstwo wiadomości i połączeń od rodziny czy znajomych z pytaniem “jak wrócicie do domu”. W sobotę 14.03 w nocy (czasu polskiego) stało się jasne, że planowany na wtorek lot z Holandii zostanie odwołany. Oczywiście, została uruchomiona akcja LOTu #lotdodomu, jednak nie z Amsterdamu i nie w tych terminach. Tak czy inaczej mieliśmy jeszcze dwa dni w Cancun, które zamierzaliśmy spędzić zgodnie z planem. Przy okazji zakupów chcieliśmy nabyć płyn do dezynfekcji, jednak nagle nie był dostępny. 🙂 Pamiętajcie, ze równolegle w tym czasie w USA pojawiły się pierwsze przypadki zakażenia koronawirusem i zostały wstrzymane loty z/do Europy.

Planowy lot Cancun – Amsterdam

Mieliśmy szczęście – nasz lot czarterowy do Amsterdamu odbył się planowo. Godzinne opóźnienie nie było żadnym problemem, podczas gdy ludzie lecący przez USA właściwie zostali uziemieni. Co więcej, załatwiliśmy, że kolejnego dnia po lądowaniu w Holandii wrócimy autobusem czarterowym do Polski – bilety kupione, miejsca zarezerwowane. Choć wizja 25-godzinnej podróży była straszna – cóż, do domu trzeba było jakoś wrócić.

Amsterdam, i co dalej?

Wylądowaliśmy w Amsterdamie w poniedziałek 16.03.2020 r. około południa. Lotnisko Schiphol, które dwa tygodnie wcześniej było spokojne, stało się chaotyczne, ludzie biegali, krzyczeli… W tym czasie w Holandii zamykano sklepy, restauracje, a cała Europa właściwie miała już lockdown. Każdy jednak chciał wrócić do domu – każdy szukał rozwiązań i bał się o swoje zdrowie.

Tuż po lądowaniu, po połączeniu z siecią okazało się, że kolejnego dnia nasz autobus został odwołany. Mieliśmy jeden nocleg w Amsterdamie, z myślą o nadrobieniu różnicy czasu i jetlagu, jednak wciąż nie wiedzieliśmy, jak wrócić do domu!

Koronawirus a podróże, czyli jak wróciliśmy do domu

Mieliśmy kilka opcji:

  • #lotdodomu – nie było lotów z Holandii na najbliższe dni;
  • lot do Londynu i stamtąd #lotdodomu – strona do zakupu biletów nie działała, więc nie chcieliśmy “w ciemno” kupować lotów do Anglii;

Skoro loty zawiodły i były dość drogie, chcieliśmy się zbliżyć do domu i po prostu wynająć auto. Nie było jednak możliwości wynajęcia auta do Polski – ale do Niemiec już tak. Okazało się, że wypożyczalnia ma punkt w Gorlitz, niedaleko granicy ze Zgorzelcem.

  • wynajęliśmy auto z lotniska do Niemiec na 1 dobę – musieliśmy je oddać w dowolnym punkcie Europcar na terenie Niemiec;
  • zrobiliśmy małe zakupy (jedzenie, woda) i ruszyliśmy w trasę. Choć planowaliśmy nocleg, niestety nie było wiadomo, czy granica holendersko-niemiecka pozostanie przejedna, dlatego celem było jej szybkie przekroczenie;
  • ruszyliśmy o 13:30 i około północy dotarliśmy do Gorlitz. Trasa przez Niemcy przebiegała sprawnie, jednak jetlag, stres i zmęczenie wymuszały na nas częste postoje;
  • po północy oddaliśmy samochód i wezwaliśmy niemiecką taksówkę, by dowiozła nas z bagażami do granicy;
  • granicę przeszliśmy piesze mostem 🙂 mieliśmy zmierzoną temperaturę, uzupełniliśmy dokumenty związane z obowiązkową kwarantanną;
  • z walizkami (każdy z nas miał dwie, łącznie po 30 kg) przeszliśmy ok.1km przez Zgorzelec do miejsca, gdzie rodzina przywiozła nam nasz samochód (rodzina wracała drugim autem, by uniknąć kwarantanny);
  • ruszyliśmy naszym autem w trasę ok. 350 km do domu – dotarliśmy ok. godz. 7:00 i oficjalnie rozpoczęliśmy 14 dni kwarantanny 🙂

Powrót szczęśliwy, jednak z przygodami i dodatkowymi kosztami. Wspomnienia są jednak wyjątkowe i nic nie mogło nam zepsuć wymarzonych wakacje. A Was gdzie zastał lockdown? Jakie mieliście przygody podróżnicze?

Leave A Comment